Świetny, przebojowy kawałek na sam początek wakacji.
Choć cały album, "Ray Guns Are Not Just For The Future" jest całkiem interesujący, to jednak nie wywołuje u mnie zbyt wiele emocji; muzyka sobie płynie, miło i przyjemnie, ale specjalnie do niej wracać się nie chce. Z "Love Letter To Japan" jest wprost przeciwnie - to prawdziwy hit, który aż prosi się, by ustawić go na repeacie. Idealna rzecz na gorące dni początku lata.
czwartek, czerwca 25, 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz